Jakoś tak niepostrzeżenie przeskoczyłam od zimy do lata.
Przejściowe stroje posiadam i owszem - ostatnio nawet zakupiłam od dawna poszukiwaną parkę w kolorze zgniłej zieleni (nazwa zawsze mnie jakoś odrzuca :)) - ale na zakup nowych nie mam ochoty, ciagle mam wrażenie, że lato czai się tuż za rogiem i nie ma co inwestować w wiosenne stroje.
Po wzorzystych spodniach naszłą mnie ochota na sandałki - płaskich mam już kilka par, więc chciałam jakieś do sukienki.
Zamówiłam takie i zastanawiam się czy dam radę się w nich poruszać - moje podstawowe obuwie jest wyłacznie płaskie :)
















































